#55 "Szept" Lynette Noni

 

Książki wkraczające w świat fantastyki od zawsze spychane były przez mnie na czytelniczy margines i to prawdę mówiąc bez jakiegoś konkretnego powodu. Dlatego też jednym z moich noworocznych postanowień jest "dać szansę fantastyce". I tak oto w moje ręce trafił "Szept" Lynette Noni, który najpewniej skutecznie przetrze szlaki innym książkom z tego nieznanego mi gatunku.

Dlaczego?
Nie mogłam się oderwać. Poprostu. Historia porwała mnie, wciągnęła i czytałam ją jednym tchem zarywając dwie noce.



A o czym?
Tajny ośrodek rządu znajdujący się w podziemiach okazuje się być więzieniem dla tzw. Jane Doe, nazywanej również obiektem sześć osiem cztery. Tak, dokładnie, brzmi to tak, jakby była przedmiotem, obiektem eksperymentu i niestety jest to prawda.
Jane Doe poddawana jest badaniom, testom, próbom i wszystkiemu, co ma wyjaśnić jej odmienność.
Jane milczy. Posłusznie wykonuje polecenia. Jest uparta, zdeterminowana i nieugięta. Nadchodzi jednak dzień, gdy utarta od dwóch lat rutyna została zmieniona czymś nowym. Jane poznaje Landona. Przyznam, że ja mu nie ufałam mimo że starał się stworzyć wokół Jane poczucie bezpieczeństwa. Historia rozwija się powoli, aby dotrzeć do finału, który w mojej ocenie jest tylko punktem wyjścia do kolejnej części. 
W książce nie brakuje tajemnic, ciekawości i niedopowiedzeń. Jane milczy i ma ku temu powody. Czy ulegnie? Jaką tak naprawdę ma moc?

Książka porwała mnie w swój świat. Chwilami czułam się jakbym była zamknięta w owym ośrodku razem z Jane. Pierwszoosobowa narracja napewno sprzyjała poczuciu bliskości i więzi z główną bohaterką. I mimo że od samego początku nie wiemy o niej wiele to moją sympatię zyskała.



Podobał mi się język, sposób prowadzenia narracji, opisy - wszystko skrojone na miarę. Nie czułam się przytłoczona światem oderwanym w 100 procentach  od rzeczywistości. Czytało się szybko, lekko i z niecierpliwością.
Czekam na kolejną część!

Komentarze

Prześlij komentarz