#50 "Moc sześciu minut. Codziennik motywacyjny" Spenst Dominik

 

"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy ją dzielisz".

W ostatnim czasie w moje ręce trafił bardzo niecodzienny "...codziennik motywacyjny" - "Moc sześciu minut". 
Nastawiałam się na to, że będzie to kolejny notes, zwykły notatnik do zapisywania rzeczy ważnych i ważniejszych, jakich na rynku pełno. Miło się jednak zaskoczyłam. W moje ręce trafiło bardzo przemyślane narzędzie prowadzące w kilku prostych krokach do ulepszenia swojego życia. Tak, po kilku dniach jego używania moja codzienność jest inna, lepsza...uporządkowana i bardziej świadoma.



Spotkanie z "Mocą sześciu minut" okazało się bardzo ważnym elementem mojej obecnej codzienności. Prowadzony konsekwentnie dziennik pomaga mi kreować dobre nawyki i przeprowadzać skuteczną autorefleksję. Dosyć skutecznie pracuję dzięki niemu nad swoją cierpliwością oraz np. już od 10 dni nie jem słodyczy! 
Dzięki dziennikowi zmieniam swoje nastawienie do własnej codzienności, ludzi, którzy mnie otaczają i przede wszystkim do samej siebie. Dlaczego?

Poranne spotkanie z dziennikiem to przede wszystkich zastanawianie się nad tym, co zrobić, aby nadchodzący dzień uznać za udany. Dla mnie to wyznaczanie zadań i celów na dzień, ale takich prostych, realnych do zrealizowania w zabieganej codzienności.

Najwięcej trudności sprawia mi tworzenie własnych afirmacji na nadchodzący dzień. Ale to chyba tylko wynik tego, że w ostatnim czasie moja codzienność jest dosyć monotematyczna, a może też braku kreatywności?

Bardzo ciekawe dla mnie jest to, że mogę dzięki dziennikowi przeprowadzić nad sobą i każdym mijającym dniem swoistą refleksję. Wcześniej nie zastanawiałam się, nad tym, jakie zrobiłam dobre uczynki, co muszę poprawić i jakie miałam danego dnia miłe przeżycia. 
To wszystko razem sprawia, że bardziej optymistycznie nastawiam się do następnego dnia, czując wdzięczność za dzień, który mija. Cudowne uczucie. Nigdy nie myślałam, że codzienne refleksyjne pochylanie się nad wlasnym życiem potrafi je tak uregulować.

Ciekawe jest to, że dziennik nie ma stałej struktury. Otrzymujemy tu swoistą dowolność i swobodę mamy jednak wyczuwać się w to, co zapisujemy, aby znaleźć własny rytm.

Autor podkreśla jednak, że bardzo prawdopodobne jest, że dziennika nie będzie prowadzić się codziennie i dodaje,, iż jest to zjawisko normalne. Nie należy się tym przejmować. Ważne, aby podjąć chociażby najmniejsze działania.

Zachęcam bardzo do wypróbowania zwlaszcza jeśli macie coś do "przepracowania", zmienienia nawyków lub poprostu uporządkowania najważniejszych spraw. 

Moc sześciu minut opinia



Autor poprowadzi Was za rękę, krok po kroku do realizacji celów. Obszerna instrukcja zawarta w pierwszej części "Mocy sześciu minut" stanie się dla Was nawet prywatną autoterapią. Podsumowując: bezcenne, nieprawdopodobne, że wystarczy zaledwie kilka minut, abg zmienić swoje nastawienie, aby budzić się i zasypiać z uśmiechem na ustach.
Polecam!

Komentarze