# 44 "Echa i śmierć" Nora Roberts

"Ludzie radzą: zapomnij o tym, co było. Ale nie rozumieją, że przeszłość zawsze nam towarzyszy. Jak cień."


O powieściach kryminalnych można byłoby pisać dużo i długo, ale tylko o niektórych naprawdę warto. Oczywistym jest, że trafienie na perełki nie należy do zadań łatwych, ale poszukiwania często bywają bardzo owocne. 
Jakiś czas temu w moje ręce trafiła książka wydana nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka "Echa i śmierć" autorstwa Nory Roberts piszącej pod pseudonimem J.B. Robb. Znacie? Zapewne samo nazwisko nie jest dla Was obce bo mowa tu o autorce, która zdobyła niemałą sławę pisząc ponad dwieście powieści sprzedających się w ogromnych nakładach na całym świecie. I nie ukrywam, że to sława autorki zachęciła mnie do sięgnięcia po "Echa i śmierć". Czy było warto? Zdecydowanie!



Fabuła książki oparta jest na wątku kryminalnym, który ma zostać rozwikłany przez agentkę nowojorskiej policji Eve Dallas. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że pewnej nocy policjantka wraz ze swoim mężem Roarkiem znalazła się w samym centrum tragicznych wydarzeń. Naga i zakrwawiona kobieta wpada pod ich samochód. Eve zawozi ją do szpitala i zaczyna prowadzić śledztwo... szybko okazuje się kim jest młoda kobieta i że jej męża również spotkał tragiczny los. 
Morderca szuka kolejnych ofiar, a wymiar sprawiedliwości chwilami błądzi po omacku. Przesłuchiwanie kolejnych świadków okazuje się zajęciem niezwykle czasochłonnym, ale jednocześnie pozwala krok po kroku składać w całość kryminalną zagadkę. Stopniowe odtwarzanie przebiegu wydarzeń z wieczoru, w którym doszło do morderstwa ma nie tylko doprowadzić do odkrycia sprawcy, ale nade wszystko powstrzymania go przed popełnieniem kolejnej zbrodni.

"Na początku człowiek pyta sam siebie: "dlaczego?". Dlaczego spotkało to właśnie nas? Potem uświadamia sobie, nie ma odpowiedzi na to pytanie, i stara się z tym pogodzić (...) Zły człowiek robi złe rzeczy. Nie wiadomo dlaczego."

Czytając ową książkę starałam się oceniać nie tylko fabułę, pomysł, ale i język, budzące przez nią emocje i napięcie. Na każdym etapie niczego mi nie brakowało. Nora Roberts wciągnęła mnie w śledztwo już od pierwszych stron swojej powieści i nie pozwoliła wypuścić jej z dłoni, aż do jego rozwiązania. Napięcie rosło, nie brakowało emocji... pojawiające się odpowiedzi na zadawane pytania przeplatały się z nowymi wątpliwościami i niewiadomymi. 
Powieści tego typu często mają bardzo statyczną fabułę. Przesłuchiwanie świadków i rozważania nad domniemanym przebiegiem zdarzeń bywają nużące, długie i (nie bójmy użyć się tego określenia) nudne. Nora Roberts wychodzi jednak z tej sytuacji obronną ręką i wprowadza nas w świat zagadek kryminalnych w sposób pobudzających wyobraźnię i zmuszający do myślenia. 

W moim odczuciu w książce nie brakuje niczego, a już na pewno nie ma niczego za dużo.  Nawet wątek miłosny, wątek związku - relacji Eve z Roarkiem został wkomponowany w kryminał tak, że świetnie go uzupełnia. Ich uczucie i wspólna historia staje się bazą, uzupełnieniem, a chwilami tłem do prowadzonego śledztwa. Na pewno owy wątek nie jest tu przypadkiem, czy sposobem na sztuczne "napompowanie" treści.



"Echa i śmierć" niesie ze sobą również głębsze przesłania. Nie jest pustą, nic nie wnoszącą lekturą. Pod wierzchnią warstwą znajdziemy treści, z których płyną myśli i rozważania cenne dla każdego człowieka. Jakie? O przeszłości, o sposobach walki z jej demonami, o miłości i budowaniu relacji, o przebaczaniu sobie i dawaniu szansy innym...


"Każdy, kto rozmyślnie sprawia, że czujemy się gorsi i bezbronni, jest tchórzem. To tacy ludzie są słabi, to oni powinni się wstydzić."



Tytuł: Echa i śmierć
Tytuł oryginału: Echoes in death
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2018
Stron: 406






Komentarze