#40 "Małe wielkie rzeczy" Henry Fraser

"...mając miłość innych ludzi, kimkolwiek oni są, człowiek jest w stanie zmierzyć się z ciemnością i zobaczyć jaśniejszą stronę życia."

Dziś, w zaledwie kilku zdaniach, chcę opowiedzieć Wam o historii, która poruszyła mnie niezwykle mocno, a przede wszystkim skłoniła do refleksji nad życiem, codziennością, ludźmi i rzeczami, którymi się otaczamy, które stanowią nieodłączny element naszej codzienności...


Autorem i jednocześnie głównym "bohaterem" książki "Małe wielkie rzeczy" jest Henry Fraser. Henry opowiada, jak w ciągu zaledwie kilku sekund jego życie zmieniło się o 180°. Co się wydarzyło? Podczas wakacji w Portugalii Henry ulega wypadkowi. Trafia do szpitala, a diagnoza jest jedna: sparaliżowany od głowy w dól... Szok, niedowierzanie, panika i wszechobecny strach były czymś nieuniknionym... dotychczas Henry był bowiem pełnym życia chłopakiem, dla którego codzienność bez aktywności fizycznej nie istniała. A teraz? Namalowano przed nim wizję wózka inwalidzkiego i zupełnego braku kontroli nad swoim całym ciałem.



Henry opowiada jednak, że obok bólu i przerażenia, które towarzyszyło mu w pierwszym okresie pobytu w szpitalu zaczęła w nim kiełkować myśl, że musi dać radę, że będzie walczyć o większą samodzielność niż ta którą wskazują jako realną do osiągnięcia lekarze.
Henry zapewnia nas, ale pewnie też siebie - o swojej sile, o swojej determinacji, o kolejnych celach, które wyznaczał sobie w rehabilitacji. Opowiada o kolejnych etapach pokonywania własnych słabości i tym co go napędzało i pozwalało wierzyć, że jego cel jest realny, że zacznie żyć najnormalniej i najpełniej jak to tylko możliwe w sytuacji, w której się znalazł.
Czytając książkę Henrego miałam ciągle nieodparte wrażenie, że on ową siłą i determinacją jest wstanie zarazić nawet czytelnika. Ale nie tylko tym... Mówi bowiem też o wdzięczności za ogrom pomocy i wsparcia jakie otrzymywał od ludzi, których spotykał na swojej drodze (rodzice, bracia, znajomi ze szkoły i szpitala, rehabilitanci, lekarze). Podkreśla, że ich siła pozwalała mu osiągać kolejne cele i że bez ich pomocy jego wysiłki nie przyniosłyby założonego rezultatu. Obok łez nie zabrakło obecności, wsparcia, opanowania, wiedzy i determinacji.

"...to właśnie sztuka pokonywania trudności nadaje życiu sens (...) im bardziej poważne wyzwanie miałem przed sobą, tym bardziej pełen życia się czułem..."

Zachęcam Wam do odwiedzenia Henrego na portalach społecznościowych np. na Instagramie @henryfraser0
Sprawdźcie sami jaka siła i energia bije od tego młodego człowieka, ale również jaką pasję i talent odkrył w sobie właśnie dzięki chorobie. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem!
.
Historia piękna, niesamowita, inspirująca!
Książka niewielka w swej formie, napisana prostym językiem, ale z głębokim przekazem...

Wydawnictwo Insignis
Tytuł oryginału: The Little Big Things. A Young Man's Belief That Every Day Can Be a Good Day
Kraków 2018
Przekład: Joanna Hardukiewicz - Chojnowska
Stron: 175

Kliknij w logo wydawnictwa by przejść do książki:



Komentarze

  1. Brzmi jak idealna lektura na te smutne dni kiedy wydaje nam się, że nasze drobne problemy to koniec świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Świetnie to ujęłaś. Musimy pamiętać, że zawsze może być gorzej, że nasz świat w ułamku chwili może legnąć w gruzach, a my będziemy zmuszeni przewartościować swoje życie...

      Usuń

Prześlij komentarz