#39 "Runa" Vera Buck

"Jesteśmy w posiadaniu bogato wyposażonego, żywego muzeum patologii"
Jean-Martin Charcot

Dziś o książce dla fanów historii przerażających, wstrząsających i odrażających. Historii, które mimo że jak zapewnia sama autorka są fikcją literacką, to powstały na bazie historycznych wydarzeń, przekonań i doświadczeń ludzkości sprzed wieków. A mowa o „Runie” Very Buck, której akcja rozgrywa się XIX wiecznym Paryskim szpitalu dla psychicznie chorych Salpêtrière. 
Książka przenosi nas w świat sprzed dziesiątek lat, w którym spojrzenie na choroby psychiczne było skrajnie odmienne od obecnego. To, co dziś postrzegamy za normalne (mieszczące się w normie) lub to, co można bez większych problemów leczyć przy pomocy farmakologii czy terapii wówczas stanowiło choroby, które wykluczały jednostkę chorą ze społeczeństwa. W książce położono szczególny nacisk na choroby psychiczne kobiet i przedstawiono z jednej strony podejście społeczeństwa do osoby chorej, a z drugiej metody 'leczenia'. 
Te metody z naszego punktu widzenia nie mają jednak nic wspólnego z leczeniem. Metody opisane w książce są z perspektywy dzisiejszej wiedzy formami tortur, znęcania się i zadawania ogromnego bólu. Trzeba jednak pamiętać, że te okropne obrazy, które tworzy przed nami autorka były rzeczywistością tylko dlatego, że nie znano innych metod. Poszukiwano rozwiązań i sposobów leczenia różnych schorzeń umysłu metodą prób i błędów, co musiało nieść za sobą różne skutki. 




Kim lub czym jest jednak tytułowa Runa? Runa to jedna z pacjentek szpitala, która stanowiła wyzwanie dla ówczesnych lekarzy. Dlaczego? Runa opierała się wszelkim metodom stosowanym przez naukowe autorytety tamtych lat. Ostatecznie stała się obiektem eksperymentu... zdecydowano się bowiem przeprowadzić u niej operację mózgu... tak, dokładnie tak! Założono, że w jej przypadku to jedyny sposób by pozbyć się choroby, która nią zawładnęła...




Moje odczucia? Przeraziło mnie to, że dla dobra nauki - w imię pogłębiania wiedzy - dokonywano okropnych eksperymentów, a co najgorsze - miałam wrażenie, że nie dostrzega się ogromu cierpienia, jakie zadawało się pacjentkom. Cel uświęcał środki - każda metoda była dobra nawet jeśli niosła za sobą ofiary. Krzyk, płacz, wyginanie się ciała w konwulsyjnych bólach nie było przeszkodą i sygnałem, że przekraczano granice...
W tym wszystkim dostrzegam też pewien paradoks - również w XIX wieku, również we Francji - tuż obok (lub pomimo) metod opisanych w książce - rodził się nowy kierunek etyczno - społeczny - humanitaryzm. Kierunek, który dziś kojarzy się nam z traktowaniem godnym, ludzkim, pozbawionym sprawiania innym bólu i cierpienia w jakiejkolwiek formie i to niezależnie od płci, rasy czy pochodzenia. 

Niestety - nawet ta idea dopiero raczkowała, a normą był świat, jaki ukazała nam autorka w "Runie".
Jeżeli więc lubicie historie przesycone bólem, cierpieniem, ale też z pierwiastkiem autentyczności ubranej w fikcję literacką to trafiliście w dziesiątkę. Ta książka jest dla Was i nie wahajcie się po nią sięgnąć. 
Dla mnie była wielokrotnie zbyt brutalna. Być może mam zbyt bujną wyobraźnię i jako kobieta potrafię wyobrazić sobie ogrom cierpień jakie zadawano w takich szpitalach kobietom. Lektura tej książki nie należy zatem do lekkich i przyjemnych. Uważam jednak, że warto po nią sięgnąć i szczerze Was do tego zachęcam! 



Wydawnictwo INITIUM
Tytuł oryginału: RUNA
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska

Kliknij TUTAJ jeśli chcesz pobrać bezpłatny fragment... a w logo poniżej w celu znalezienia całej książki:



Komentarze

Prześlij komentarz