#36 "Nie zabijaj tej miłości" Anna Karpińska

...przyszedł czas na kolejną historię o miłości. Miłości trudnej, wymagającej poświęceń, walki, wytrwałości. Miłości okupionej bólem, łzami, ale też chwilami uniesienia i szczęścia.



Historię tę stworzyła Anna Karpińska, a jej akcję osadziła w miejscach jakże mi bliskich i znanych z codzienności. Toruń, Bydgoszcz, Inowrocław – to tu w często odwiedzanych przeze mnie miejscach toczyło się życie bohaterów książki. Razem z nimi podążałam ulicami, które od lat są moim domem...

A kim byli bohaterowie?

Niestety nie powiem Wam za dużo. Uważam bowiem, że autorka zastosowała świetne „zabiegi” dzięki którym czytelnik pochłaniał każdą stronę w oczekiwaniu i napięciu. Prolog był wstępem, który dal nam pewną wizję tego, jak książka może się zakończyć, a owe „rozwiązanie” pojawia się dopiero na ostatniej stronie, w ostatnich linijkach tekstu...przez prawie 500 stron czekamy zatem na najważniejsze - na dobre lub złe zakończenie...
Co więcej! Nawet opis z tyłu książki zdradza niewiele! Dowiadujemy się jedynie, że poznamy  historię dwóch małżeństw, których miłość wystawiona zostaje na ciężką próbę. Uważam to za ogromny plus bo fabuła książki okazuje się być przez to jeszcze większym zaskoczeniem...

Zdradzę Wam jeszcze jedno – polubiłam główne bohaterki – być może dlatego, że obie mówiły w pierwszej osobie i mogłam poznać ich uczucia, targające nimi emocje i wątpliwości. Obie kobiety obdarzyłam sympatią. Kibicowałam zarówno Ani i Basi. Razem z nimi martwiłam się, czekałam i zastanawiałam się jak pokonać przeszkody stawiane na ich drodze. Przekonywała mnie ich empatia, dobroć i siła, bo tej im zdecydowanie nie brakowało!

Dość jednak spojlerowania. Sięgnijcie po książkę sami i przekonajcie się, że warto.
Historię tę powinien przeczytać każdy, kto w swoim małżeństwie doświadczył niepowodzenia, bólu, straty i zdrady. Książka skłania do refleksji, rzuca światło na to, co w życiu ważne, pokazuje jakie popełniamy w nim błędy i ile trzeba mieć siły i odwagi by wróciło na właściwe tory...


Podsumowanie.
Sięgając po „Nie zabijaj tej miłości” byłam przekonana, że będzie to kolejny lekki romans, który pochłonę w jeden wieczór  i pewnie za chwilę zapomnę zastępując go kolejnymi miłosnymi historiami. Przyszło jednak zaskoczenie. Szybko okazało się, że miałam przed sobą obyczajówkę, w której miłość i romans były motorem napędowym akcji. Akcji poprowadzonej spójnie i dokładnie. Nic w niej nie brakowało, niczego nie było za dużo. To historia uszyta na miarę. To historia, która wryje się w pamięć i porusza do głębi.


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Stron: 470
Warszawa 2018
Premiera: 17.04.2018 r.

UWAGA! Po kliknięciu w logo przekierowanie do strony wydawnictwa, gdzie istnieje możliwość przeczytania bezpłatnego fragmentu! 





Komentarze

  1. Chętnie przeczytam książkę, wpisuję ją na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również "zaliczyłam" te książkę i powiem szczerze, że również mnie porwała. Każda z bohaterek zasługi wala na miłość, szczęście i przede wszystkim szczerość i szacunek. Nie takiego zakończenia się spodziewałam i niestety, żeby za bardzo nie przeżywać i nieroztrzasac tych wydarzeń musiałam sięgnąć po kolejna powieść. Dla mnie także wymienione w historii miejscowości są znane i bliskie😁dlatego może z jeszcze większą pasja wczytywalam się w losy głównych bohaterek. Gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz