#25 "Ślepy archeolog" Marta Guzowska

Wyobraź sobie, że zamykasz oczy i od tej chwili możesz liczyć tylko i aż na zmysł słuchu, węchu i dotyku. Otaczający Ciebie świat jest taki sam, ale już nigdy nie dostrzeżesz tego, co stawia na Twojej drodze. Jeśli ominiesz przeszkody – te fizyczne – to tylko dzięki wymienionym wyżej zmysłom, a jeśli nie…

Wyobraź sobie dźwięk, strukturę przedmiotów, które dotykasz opuszkami palców oraz zapach tego, co Ciebie otacza i rozpoznaj to pamiętając jednocześnie, że Twoje oczy nie są już dla Ciebie wsparciem...

Wyobraź sobie, że w swojej głowie tworzysz swego rodzaju mapy - przestrzeni, pomieszczeń. Tylko te drogowskazy, które sam postawisz, tylko te, które zapamiętasz - pomogą Ci w odnalezieniu drogi do domu, do pracy...

Wyobrażenie sobie tego wszystkiego jest niezwykle trudne - nie mówiąc już o tym, że tak faktycznie trzeba żyć. Dlaczego dziś o tym? Ponieważ jakiś czas temu przeczytałam książkę Marty Guzowskiej "Ślepy archeolog", która przeniosła mnie w świat człowieka niewidomego, człowieka, który sam mówi na siebie, że jest "ślepcem". Człowiek ten to Tom Mara, który pewnego dnia ulega wypadkowi. Wypadek ten odbiera mu narzędzie pracy. Odbiera mu zmysł, który wydawał się być niezbędny do wykonywania zawodu archeologa. 



Autorka daje nam jednak dowód na to, że jej bohater się nie poddał i wykształcił umiejętności poznawcze dzięki wytężonej pracy pozostałych zmysłów. Jego słuch, węch i dotyk stały się tak wyostrzone, że wzrok zdawałby się mu tylko przeszkadzać... Bohater, którego przedstawia nam autorka nie tylko się nie poddaje, ale jednocześnie zdobywa kolejne szczeble kariery i nauki. Kończy doktorat i zostaje szefem archeologicznej akcji badawczej. Zarządza grupą ludzi, dokonuje odkryć, analiz, badań itp. 

Ale nie tylko - żyje jak każdy inny człowiek. Ok, nie jak każdy - jego życie jest bardziej uporządkowane, poukładane, nie ma w nim przypadków. Każdy dzień wygląda jak poprzedni, podąża tymi samymi drogami i nie popełnia błędów. Jednak poza tym pracuje, odpoczywa, a także kocha...



Wszystko zmienia się w dniu, gdy podczas prac na wykopaliskach zostają odnalezione ciała dwóch turystów z Polski a w ich osobistych rzeczach fragmenty wykopaliskowych odkryć. 
Tom zaczyna otrzymywać też dziwne smsy będące zagadkami, których rozwiązanie ma decydować o losach kobiet, z którymi Tom na co dzień pracuje...

Karta za kartą widzimy, jakim wyzwaniom musi stawić czoło nasz pozbawiony wzroku bohater. Podążamy krok w krok za nim, za opisywanymi przez niego drogami, przedmiotami, osobami. Tom nie szczędzi nam szczegółów! Wystarczy, że zamkniemy oczy i otworzymy umysł na dźwięki, faktury i zapachy, które opisuje nam Tom, a przeniesiemy się razem z nim do jego rzeczywistości. Po co? Oczywiście po to, by odkryć kto jest mordercą...



Książka Marty Guzowskiej była dla mnie niezwykle wciągająca. Pochłonęłam ją w zaledwie dwa wieczory. Od pierwszych już stron polubiłam Toma i byłam ciekawa, gdzie doprowadzi go jego talent do poznawania świata bez wzroku, który dla mnie jest jednym z najcenniejszych skarbów. 
Tak, zdecydowanie tak! Nie potrafię sobie wyobrazić, że miałabym pewnego dnia nigdy więcej nie zobaczyć wschodu i zachodu słońca, swojego odbicia w lustrze, czy twarzy osób, które kocham. 

Tom daje jednak nadzieję, że człowiek jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Udowadnia, że to co wydaje się nam być pewne, niepodważalne - nie zawsze takie jest. Potwierdza, że nawet jeśli ufamy komuś bezgranicznie nie możemy być ślepi na jego słowa i czyny. Dowodzi też, że wierność, miłość i zaufanie mogą popchnąć nas do ogromnych poświęceń.

Jeśli jeszcze macie wątpliwość, czy sięgnąć po książkę Marty Guzowskiej... to zróbcie to. Naprawdę warto!




Wydawnictwo Marginesy
Stron: 397
Premiera: 14.03.2018 r. 



Komentarze