#4 "Drobinki nieśmiertelności" Jakub Ćwiek

"Wtedy w moich żyłach krążyły jeszcze dziecięce drobinki nieśmiertelności..."
- J.Ćwiek "Drobinki nieśmiertelności"


Księgarnia. Miejsce, w którym mogłabym zamieszkać i wydać całą wypłatę. Na szczęście ogranicza mnie czas i rozsądek,  że są rzeczy ważne i ważniejsze. Nie ma jednak sytuacji bez wyjścia... Dlaczego? W ostatnich dniach zaczęłam przeglądać strony księgarni internetowych, wydawnictw itp. Mile zaskoczona przepaścią dzielącą ceny w stacjonarnych księgarniach    a tymi, które oferują zakupy on-line, zamówiłam kilka pozycji... nowych, a jakże! :) 
Stwierdziłam jednak ze smutkiem, że moja domowa biblioteczka nie ma książek z kategorii: nowości, zapowiedzi, bestseller itp. Nowinki wydawnicze omijałam zawsze z nadzieją, że przyjdą "czasy", gdy uda mi się nabyć daną książkę nieco taniej...
Tak, dokładnie tak - daleko idąca oszczędność. W ramach "zmiany" nawyków książkoholika i korzystając z dobrodziejstwa strony czytampierwszy.pl zdecydowałam się na tegoroczną, wrześniową "nowinkę", książkę Jakuba Ćwieka "Drobinki nieśmiertelności". Żałuję? I tak i nie. Żałuję, że w moje ręce trafiła wersja ebookowa  - wybaczcie, ale jestem typowym molem książkowym, który zanim zacznie czytać przekartkuje książkę razy naście, obwącha ją dokładnie i dojrzy każdy detal w grafice okładki. Czytnika się oczywiście nie dorobiłam więc z odsieczą przyszedł mi tablet - dał radę :) ale zapachu papieru z niego nie wycisnęłam - wygrał uparciuch i musiałam się poddać :)  Efekt? Czytałam chyba dłużej niż zwykle,    ale mimo tych poważnych niedogodności, stwierdzam, że książka jest... no właśnie.... jaka?
Porywająca? Wyjątkowa? Hit? Z mojego punktu widzenia niestety nie. Nie zmienia to jednak faktu, że pewna przyjemność   w poznawaniu kolejnych historii prezentowanych przez autora - była. Dlatego nie żałuję, że poświeciłam jej czas. Z pewną też dozą niepewności polecę ją Wam...




Co zatem znajdujemy na kolejnych stronach 'Drobinek nieśmiertelności'? Opowiadania. Historie, dla których inspiracją były drobne spostrzeżenia, zdania i miejsca. Książka to efekt wyprawy Jakuba Ćwieka po Ameryce, którą odbył we wrześniu 2015 r. Książka to dokładniej efekt wyprawy po stanach "własnej POPświadomości". Tytułowe drobinki nieśmiertelności składają się przed czytelnikiem w jedną całość - w 'amerykański mit'. 

W prezentowanych przez autora opowiadaniach poznamy różnych ludzi i różne miejsca. Może właśnie przez to jedne historie przypadły mi do gusty bardziej inne mniej. Pewne jest jedno - autor dostrzegł w prostocie miejsc, rzeczy i ludzi potencjał, inspirację, podczas gdy większość z nas przeszłaby obok nich obojętnie. 
Znajdziecie tutaj bar z wyrytym autografem Johna Wayne'a, stare schody w Georgii, tir pokonujący setki kilometrów, Dziki Zachód i jego małe miasteczko, a obok tego wszystkiego Rocky'go Balboę. papieża Franciszka i wiele innych. 

Ile w tych historiach prawdy a ile fikcji? Trudno do końca powiedzieć. Znanej dla fanów Ćwieka fantastyki na pewno tutaj brakuje. Niektórzy mogą czuć się zatem zawiedzeni. Ale mimo to proponuję przekonać się samemu - przemyślenia                i refleksje nad życiem podczas lektury są tutaj gwarantowane.


Od strony technicznej książka budzi we mnie mieszane odczucia - z jednej strony język prosty, czasem trochę wulgarny. Narracja chwilami płynna, wręcz doskonale prowadzona, a chwilami trochę się w niej gubiłam. Uważam więc, że jeśli nie był to zabieg celowy to były fragmenty, które wymagały 'korekty'. Może jednak "czepiam się" szczegółów :) ?
Trudno wypowiedzieć mi się o jakości pracy wykonanej przez wydawnictwo SQN z uwagi na moją ebookową wersję.          Na 320 stronach książki grafiki było niewiele, ale przynajmniej dobrze dobrano czcionkę. Okładka pomysłowa, ciekawa         i przykuwająca wzrok na dłużej. Ja lubię kolor niebieski! :)

P.S. Drobinki nieśmiertelności znajdziecie nie tylko w tytule...



Komentarze